Celuję w cel

Kilkanaście lat temu napisałem powieść o Wokulskim. Dziś sam jestem sklepikarzem!

To będzie historia o tym, że cel jest ważnym elementem życia mężczyzny. Wokół celu ogniskuje się życie, codziennie działanie i dalekosiężne plany. Cel nadaje naszemu życiu dodatkowej wartości. Jest ognikiem majaczącym na horyzoncie i ogniem buzującym pod tłokami lokomotywy.

Jaki jest Twój cel obecnie? Zastanawiasz się nad tym? Pielęgnujesz go?

Od dziecka marzyłem o tym, żeby być pisarzem. Pamiętam, że w siódmej klasie zapisałem pół kartki i opowiadałem koleżankom, że piszę powieść! Między pisaniem i podrywaniem bywa dużo punktów wspólnych. Ale dziś nie o tym…

Dorastałem. Napisałem i wydałem pięć powieści. Wokół pisania zbudowałem swoją tożsamość. Pisanie było dla mnie podporą. Dodawało mi poczucia wartości. Było narzędziem, którym wyjaśniałem sobie świat. Opisywałem siebie sobie.

Dzięki pisaniu miałem poczucie, że moje życie ma sens. Zakochiwałem się i odkochiwałem. Zakładałem rodziny i odkładałem. Przyjmowano mnie do pracy i wyrzucano. A pisanie było. Było podporą. I plastrem na rany.

W moim rodzinnym domu był alkohol i sporo przemocy. Może dlatego wymarzyłem sobie, że świat mnie pokocha za moje powieści. Ale tak się nie stało. Po piątej powieści zmęczyłem się. Dotarło do mnie, że moje marzenie o byciu zawodowym pisarzem się nie ziści.

Pamiętam, dobiegałem pięćdziesiątki, stałem przed największym Empikiem w Warszawie i płakałem, świadom, że moje książki nie będą stały na półce z bestsellerami. Moja tożsamość rozpadała się.

Trochę trwało, zanim się pozbierałem. Na szczęście psychika nie znosi próżni. Gdy mimo bólu otworzyłem serce, pojawił się nowy cel. Zapisałem się do szkoły dla psychoterapeutów.

Wbrew pozorom między pisarzami, a terapeutami nie ma tak wielu różnic. Ale dzisiaj nie o tym…

Dobrze mieć cel. Dobrze, gdy mężczyzna (zapewne i kobieta, i osoby, ale dzisiaj o mężczyznach!) ma cel. To daje oddech, daje siłę do robienia życia.

Podobnie ciasto potrzebuje proszku do pieczenia. Proszek nie jest głównym składnikiem ciasta, ale spróbuj upiec bez proszku!

Towarzyszę ludziom – głównie mężczyznom – w przemianie. W przemianie od trudu i bólu do spełnienia i wolności. Zapraszam ich w podróż, którą znam. Przeszedłem drogę od pełnego smutku chłopca przez zagubionego młodego dorosłego po spełnionego męża, ojca, terapeutę.

I tu dochodzimy do Wokulskiego. Kiedyś napisałem o nim powieść (tak, dalszy ciąg „Lalki” Prusa!), potem rzuciłem pisanie, myśląc, że na zawsze. Ale nie.

Pisanie wróciło. Napisałem e-Book rozwojowy dla mężczyzn „W STRONĘ OJCA. Zyskaj więcej pewności siebie i rób własne życie. Kurs dla mężczyzn, którzy szukają dobrej, zdrowej męskości”. (Hm, tytuł trochę barokowy, ale dziś nie…)

Jak się powiedziało A, język sam układa się w B. Dla mnie te literki to samodzielna dystrybucja i sprzedaż kursu. Czasy mamy takie, że to wszystko jest możliwe z biegu. Wystarczy założyć stronę w internecie, potem sklep internetowy, nauczyć się marketingu i voila!

Zajęło mi to trzy lata (oczywiście z przerwami, ale jednak!). Aby ten kurs mógł trafić do Waszych rąk, odbyłem drogę od trenera do marketera! Nauczyłem się całkiem nowych rzeczy, aby wypełnić swoją misję. Bywało różnie, miałem chwile zwątpienia, smutku i złości. Wychodziłem ze sfery komfortu, więc bywało trudno. Ale ufałem celowi. On mnie prowadzi!

Jeżeli dotarłeś tutaj, cieszę się bardzo i zachęcam – badaj, jaki masz cel. Zapraszaj go do codziennego dnia. Karm go, a on da Ci moc robienia życia.

Jak mawiał mój mentor: Chodzi o to, aby prowadzić życie, a nie dać mu się wlec!

Więcej o odkrywaniu życiowego celu w kursie W STRONĘ OJCA: tutaj

Roman Praszyński

About Roman Praszyński

Terapeuta, literat, ojciec, mąż. Autor ebooka rozwojowego dla mężczyzn W STRONĘ OJCA

5 Comments

  1. Och, brakuje mi ostatnio tego proszku do pieczenia

    1. O! Życzę cierpliwości i zaufania, że proszek się w końcu znajdzie! Smacznej babki życzę! 🧡🥳🔥

  2. Z wielką przyjemnością przeczytałam ten wpis i z niecierpliwością czekam na kolejne!
    To co Ty nazywasz robieniem, prowadzeniem życia, ja nazywam braniem odpowiedzialności za życie. Ale to tylko inna nazwa na to samo.
    I bardzo, bardzo się cieszę, że pomagasz mężczyznom w odnajdywaniu siebie w swojej mocy i sprawczości!
    Trzymam kciuki za dobry wzrok (żeby nie tracić celu z oczu) i życzę dużo zabawy po drodze!

    1. Cieszę się, że czytasz i reagujesz na mój blog. To dodaje skrzydeł 🙂
      Dziękuję za słowa uznania wobec naszej, męskiej podróży do mocy i sprawczości. Droga do nich wiedzie przez odkrywanie swoich emocji i potrzeb.
      To codzienna, uważna praca. Ale oczywiście zabawa jest równie ważna. Niezbędna 🙂
      Pozdrawiam serdecznie. Niech cel będzie z Nami!

  3. […] O tym, jak porzuciłem i odnalazłem pisanie przeczytasz w wpisie o Wokulskim: Celuję w cel. […]

Leave a Comment

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *