Gdy myślę o mężczyznach, którzy płaczą w moim gabinecie, zauważam, że terapeutę niewiele różni od Wiedźmina.
Nie, nie mam na myśli tego, że obaj uganiają się z mieczem za potworami. Owszem, osobowość człowieka składa się także z Cienia, nieuświadomionych sił, które lubimy nazywać demonami. Ale Cień lepiej integrować – czyli przyjmować, a nie wycinać.
Męska wrażliwość
Myślę o tym, że mężczyzna, aby zapłakać, musi najpierw skontaktować się ze swoją zranioną częścią. Ze swoją, młodą, wrażliwą częścią osobowości. Ze swoim wewnętrznym chłopcem.
To nie zawsze jest proste. Jeżeli taki mężczyzna wyrósł w domu, gdzie nie okazywało się emocji, gdzie okazywanie emocji było karane – bardzo trudno odsłonić mu „słabość”. Musimy spędzić wiele sesji na powolnym „oswajaniu” płaczu.
Jak to się robi? Powoli i delikatnie. Podobnie, jak Wiedźmin, muszę wykazać się uważnością i refleksem. I podobnie jak u Wiedźmina, liczy się moc „eliksirów” (duchowych, oczywiście!).
Czego uczy nas Wiedźmin?
Jestem fanem Sapkowskiego od niepamiętnych czasów. Doceniam jego zmysł snucia opowieści, supermoce językowe i poczucie humoru.
Czytałem jego książki wielokrotnie. Ale dopiero niedawno ujrzałem o czym jest historia Geralta z Rivii. Saga o Wiedźminie to pokazowa droga do wewnętrznego dziecka!
Jeżeli odsunąć na bok wszelkie fajerwerki z magią, szermierkę i dworskie intrygi to zostaje historia Geralta – porzuconego dziecka, które wyrosło w skrajnie trudnych warunkach i zostało wytresowane na osobnika pozbawionego uczuć.
Na szczęście coś poszło nie tak – Geralt ma brak – jednak „coś” czuje!
To „coś” pozwala mu założyć rodzinę – związać się z czarodziejką Yennefer i zostać przybranym ojcem dla księżniczki Ciri.
I znów – gdyby odsunąć na bok potwory i wojny między królestwami – zostaje mężczyzna ogołocony z uczuć, który stara się poznać swoją kobiecą część (Yennefer) i uczy się opiekować delikatną, wrażliwą częścią swojej osobowości (Ciri).
Jung byłby zachwycony! Ja jestem 🙂
Mężczyzna w terapii
Skąd to porównanie? Bo to droga wielu mężczyzn w terapii. Przychodzą, bo coś w ich życiu nie gra. Na przykład – kłócą się jak oszalali z żoną. W gniew, agresję, wku*w umieją, jak mało kto. Albo nic nie czują – ledwo zwlekają się rano z łóżka, brak im ognia do życia.
Ich droga to mozolne przedzieranie się przez własne mechanizmy obronne w kierunku wewnętrznego chłopca.
Jak wyglądają te obronne zasieki? Na przykład przybierają postać Strażnika, który mówi: „Jestem do niczego”, „Nikt mnie nie pokocha”.
Albo: „Nigdy nie okażę słabości”, „Płaczą tylko pi*dy!”.
Geralt z Rivii a emocje
Wspieram ich w drodze do delikatności. Czasem uczę tajemniczego pchnięcia, częściej po prostu towarzyszę ich wewnętrznemu spotkaniu z głębokim zranieniem.
Dobrze im robi obecność kogoś, kto już spenetrował swoją jaskinię i nie lęka się zaglądać do cudzych!
Gdy klient sam dla siebie staje się czułym Wiedźminem i potrafi sam zaopiekować się Strażnikami i Wewnętrznymi Dziećmi – jest gotów na samodzielną wędrówkę.
Teraz on może wspierać siebie. I innych.
Jak odkryć swoją wrażliwość?
Zapraszam na warsztaty dla mężczyzn:
W STRONĘ OJCA I MATKI
08-09.11.2025, Warszawa
Czy wiesz, jak ból dzieciństwa steruje dzisiaj Twoimi relacjami?…
Szukasz nowej drogi, skarbu, przemiany?
PODRÓŻ BOHATERA
Październik 2025 – marzec 2026
Warszawa
Roman Praszyński
